Feedback

Wątki na “Feedback

  • Agnieszka Wasilewska Elbląg28 maja 2014 na 13:21

    Po wczorajszym koncercie tych przepięknych mis kryształowych mogę powiedzieć wiele, chociaż słowa i tak nie oddadzą pełni odczuć…tak czy inaczej z całą pewnością dużymi literami napiszę że WARTO:) Każdy może mieć inne odczucia, ale jak sądzę każdy dostanie na tym koncercie coś dla siebie. Niesamowity dźwięk i niesamowita MOC wibracji. Po jednym koncercie czuję się tak, jak po 4 dniach kursu masażu dźwiękiem misami tybetańskimi, a nie miałam tych mis bezpośrednio na ciele-to jest MOC, ciało pięknie „rozwibrowane”, rozluźnione, wyraźnie i bardzo głęboko to czuję, do tego wibracja dostosowana do harmonizowania czakr i jednocześnie poprowadzona w tym kierunku medytacja. POLECAM, nie tylko ze względu na cudowne misy kryształowe. Hang Pan to kolejny instrument „nie z tej ziemi” i kolejne narzędzie terapeutyczne -przepiękny dźwięk, można słuchać w nieskończoność, do tego aborygeński digderidoo……eh…..magia….więcej nie będę zdradzać, z pewnością każdego kto skusi się, chociażby z ciekawości na taki koncert czeka niespodzianka:) Krzysztof robi to po mistrzowsku, to niezwykle uzdolniony artysta i ma to coś, co można nazwać po prostu DAREM. Jestem pod wrażeniem i polecam z całego serca, nie musicie mi wierzyć, sprawdźcie sami:)

  • Joanna28 maja 2014 na 13:30

    Nazwa SoundLoveMedicine jest wyśmienitym posdsumowaniem przeżycia związanego z koncertem.
    W świecie pełnym słów i informacji, dzwięki dają odpoczynek naszej lewej półkuli a wibracje delikatnie masują każdą komórkę naszego często zaniedbanego ciała. To prawdziwy balsam dla Ciała, Umysłu oraz Duszy.

  • Kama1 czerwca 2014 na 06:58

    Ceremonia Dźwięku
    wspaniały tytuł każdego spotkania z Twoją muzyką i energią
    dziękuję za cudowny czas
    nie będzie ostatnim

    pierwsze tony
    dusza uleciała od razu z pierwszym dźwiękiem tuż lub ponad czerwoną, pomarańczową górę
    płaskowyż a u jego stóp czerwona pomarańczowa góra
    pełna słońca
    głębokie dźwięki dotykające najszczelniej zamkniętych drzwi duszy…..

    jasno, słońce wydobywa się sponad pędzącego stada koni
    białych
    białych lśniących bielą oślepiającą
    pod ich kopytami niebo
    błękit nieba czy morza
    nieważne
    grzywy rozwiane, oczy brązowe, mądre zaglądające do gębin duszy
    raz są w oddali raz tuż tuż obok
    kopyt nie słychać, ale czuć jak prędko biegnąc dotykają serca
    i moich obaw
    że…. że …że
    mądre oczy, wiedzące i widzące

    konie, wolność, wolność, wolność

  • Aleksandra27 czerwca 2014 na 21:31

    Krzysztof,byłam na wielu koncertach tego typu,ale TY JESTEŚ MISTRZEM <3
    Potwierdzam wszystko to ,co napisała Aga..i to co powiedziałam po koncercie jestem Twoją fanką:)))Czujesz to co robisz i dzielisz sie tym w cudowny sposób z innymi..Niesamowite doznania..
    Mam nadzieje na więcej..Zapraszamy częsciej do Elbląga:)

  • jagoda22 września 2014 na 18:57

    Nie wiem od czego zacząć.. nie umiem pięknie wylewać swoich emocji, więc napiszę bez ładu i składu..
    Każdy koncert sprawia że czuję się wspaniale. Jest to dla mnie jedna z nielicznych godzin w tygodniu, gdzie jestem absolutnie sobą i mam czas tylko dla siebie.. wspaniałe uczucie. Te niesamowite dźwięki wpływają na mnie kojąco i sprawiają, że przenoszę się do innego świata. To zastanawiająca, ale zawsze gdy idę na Wasze koncerty i mam burzę niepotrzebnych i męczących myśli, wychodzę bez nich i czuję się wolna. Towarzyszą mi w nocy piękne sny, nie męczą złe istoty… dziękuję za to że zawsze znajduję upragnioną równowagę, której tak bardzo mi brakuje na co dzień…
    Miałam być na sobotnim koncercie z osobą bliską memu sercu ale niestety nasze drogi niespodziewanie się rozeszły i musiałam sobie wszystko poukładać w głowie..myślałam że potrzebuję tego dnia pobyć sama. Żałuję bardzo, że nie przyszłam, wiem że na pewno poczułabym się lepiej i wyciszyłabym targające mną emocje.
    Nie mogę doczekać się następnego spotkania z Wami i Waszymi dźwiękami..

  • Piotr26 września 2014 na 10:01

    Byłem na ceremonii dźwięku u Krzysia i Iwony – i pierwsze co mogę powiedzieć to zawołać „cudownie, cudownie, hej!”. Są tak dograni, do tego ich mieszkanko w Warszawie to cudowna przestrzeń z widokiem, który otwiera naprawdę perspektywę na nowe możliwości. A wszystko grało harmonijnie, nawet pies i kot można powiedzieć, że energetycznie współpracowali. I udało mi się nie usnąć tylko być w tym cudownym stanie pomiędzy światami. Bardzo polecam!
    Piotr Bielski, joginsmiechu.pl

  • Ewa i Piotr17 listopada 2014 na 16:44

    Jeszcze raz dziękujemy za sobotnią ceremonię! Wspaniale przygotowana przestrzeń, cudowna muzyka, a przede wszystkim Wasze ciepło, otwartość i gościnność sprawiły, że było to dla nas magiczne doświadczenie. Emanujecie niesamowitą energią i potraficie wprowadzić spokój i harmonię w serca tych, którzy trafiają pod Wasz dach… To naprawdę niezwykłe, szczególnie w dzisiejszych czasach!

    PS. Szwajcarski proces selekcji działa niezawodnie. Hang zdecydowanie trafił w dobre ręce 🙂

  • mymagentaworld5 stycznia 2015 na 13:07

    Bardzo dziękuję i czekam na następny taki koncert. Wszystko jak zawsze wydarzyło się w dobrym dla mnie momencie i ta muzyka i medytacja była jasna odpowiedzią na taką potrzebę świadomego wejścia w nowy rok. Przeżycia w trakcie są nie do opisania ale z pewnością pierwszy raz nie zasnęłam 😉 ale świadomie przeszłam przez różne wymiary i przynioslo mi to niesamowity spokoj i jakieś ukojenie wyraźnie zobrazowane dla każdej czakry. Zastanawiałam się z czego wynikały takie wyraźne przeżycia, inne niż na wcześniejszych takich wydarzeniach ale czuje ze miały na to wpływ i miejsce i ludzie i bardzo pomogło mi prowadzenie tej medytacji.dziękuję za zabranie w taką podróż i taka sobotnia imprezę.

  • Bożena5 stycznia 2015 na 20:35

    Wspaniały koncert i ceremonia. Zrzuciłam to, co niepotrzebne. jasno zobaczyłam przyszłość. Skontaktowałam się z moim nieświadomym umysłem i słuchałam go. Dziękuję i czekam na kolejny raz.

  • Agnieszka6 stycznia 2015 na 14:04

    Hello 🙂
    Byłam pierwszy raz na ceremonii dżwięku, więc za bardzo nie mam się do czego odnieść 😛
    Więc opowiem o moich odczuciach: przez prawie cały czas czułam,że mam bardzo ciężkie ciało, jakbym miała dosłownie wcisnąć się w podłogę, potem czułam się taka „napompowana” jak jakiś balonik i to uczucie również narastało, a potem to już sobie odpłynełam 🙂 im bardziej wsłuchiwałam się w dżwięki, tym bardziej czułam spokój i odrpężenie. Obudziłam się zmęczona fizycznie, ale wypoczęta psychicznie, taka spokojna. Tworzycie cudowną muzykę,nastrój 🙂 Jeżeli tylko będę mogła się wybrać na kolejną ceremonię, to na pewno to zrobię.
    Aha-jeżeli chodzi o sny, nie nie pamiętam, co mi się śniło. A tak poza tym, to mam nadzieję, że chociaż trochę zostałam zrozumiana, trudno dobrać czasami słowa do tego się się czuję – po prostu.

    pozdrawiam

    Agnieszka 🙂

  • Basia6 stycznia 2015 na 16:10

    Dziękuję Krzysiu Tobie i Wszystkim którzy byli. Każdy dźwięk to czas dla naszych serc !
    Po dźwiękach jestem spokojna i komórki moje regenerują się tym.
    BasiaBarbara

  • Joanna Mościcka18 stycznia 2015 na 19:14

    Krzysiu BARDZO dziękuję . Miałam wielką przyjemność doświadczyć cudownego działania Twojej muzyki. Mam zamiar i nadzieję doświadczać jej jeszcze więcej. Uważam że Twoja praca jest jedną z najważniejszych w życiu. Życzę każdemu aby mógł choć raz uczestniczyć w Twoich wspaniałych ceremoniach muzycznych które naprawdę karmią dusze i leczą ciało.
    Joanna

  • Zbigniew20 stycznia 2015 na 11:56

    Dzień dobry Panie Krzysztofie

    Brałem udział w Pana koncercie muzycznym – za rekomendacją żony Elżbiety.

    Przyznaję, że przed koncertem byłem sceptycznie nastawiony.

    Pana koncert muzyczny przerósł moje oczekiwania – nastąpiło dla mnie bardzo pozytwne zaskoczenie zauważalnym efektem.

    W moim przypadku leczenie dźwiękiem Pana instrumentów przyniosło mi bardzo dużą korzyść – mówiąc krótko, odblokowanie stresu skumulowanego w górnej części głowy…

    Gratuluję Panu, dobra robota, to działa!
    Oceniam Pan koncert muzyczny – leczniczy – bardzo pozytywnie!
    Na pewno jeszcze skorzystam.
    Dziękuję Panu za pomoc!

    PS.
    Interpretacja mechaniczna.
    Pana dźwięki diałają na ciało człowieka, które jest ukladem drgającym, składającym się z organów o okreslonej częstotliwości drgań własnych i składajcych się w 60 % z wody, na którą wpływa pozytywnie Pana muzyka, co przekłada się wprost na dobry stan organizmu.

    Z poważaniem

    Zbigniew

  • Ania11 marca 2015 na 20:34

    Bardzo dziękuję za sobotni koncert w Warszawie Krzysiu. To był cudowny wieczór. W muzyce, którą nas częstujesz jest moc, która wnika w każdą komórkę. To co zbędne wypłynęło w pewnym momencie ze łzami wzruszenia:) Nie spodziewałam się aż takich wrażeń. Dziękuję <3

  • Mariola15 marca 2015 na 09:01

    Krzysztof, bardzo dziękuję za to spotkanie, wyszłam skąpana w niezwykłej harmonii dźwięków, zaopatrzona w dary: spokój, życzliwość, oczyszczenie.

  • Justyna K.16 marca 2015 na 17:37

    Cześć , Dzień dobry, Witaj 🙂

    Krzysztofie, mam na imię Justyna

    Spotkaliśmy się kiedyś (parę lat temu) w centrum Warszawy jak grałeś
    na cudownym instrumencie który nazywał się jak księżyc (chyba to była
    Luna albo Lunara).
    Niebieski, okrągły o czystych i uspokajających dźwiękach. T a muzyka
    mnie poruszyła. Wierzę, że muzyka grana przez ludzi o czystych sercach
    i dobrych intencjach ma moc uzdrawiania i przywracania wewnętrznej
    równowagi. Muzyka którą grałeś – choć minęło już kilka lat –
    zapadła mi w serce. Teraz gdy odkryłam Twoje filmy słucham Twoich
    nagrań. Twoja muzyka przywraca mi spokój, harmonie i leczy z
    dolegliwości bólowych. Ma uzdrawiającą moc.

    Ona miała takie przesłanie wytłoczone – nie pamiętam całego
    przesłania ale na pewno była tam głowa konia. Śliczna okrągła i
    głęboko niebieska. Bardzo bym chciała grać na takim księżycowym
    instrumencie jak LUNA – dla siebie by dzięki muzyce się samouleczyć i
    dla innych. Luna – księżycowy instrument – jej brzmienie to balsam
    dla ciała i duszy 🙂 Jej brzmienie mnie poruszyło dogłębnie.
    Uspokoiło, wyciszyło. Pamiętam do dziś to uczucie. Choć słyszałam
    tylko raz jak na niej grasz i to dawno temu.
    Gdzie można spotkać Ciebie i Lunę? Bardzo chciałabym usłyszeć Was
    jeszcze raz na żywo. I przeżyć to wzruszenie i piękno. Proszę napisz
    czy będzie możliwe bym zagrała na Twoim instrumencie?

    Serdecznie Cię pozdrawiam – bardzo się cieszę, że tyle lat od naszego
    krótkiego spotkania odnalazłam Cię.
    Wszystkiego dobrego.

  • Kamila11 czerwca 2015 na 12:42

    Witaj ciepło:)

    Bardzo dziękuję Ci za wspaniały sobotni czas w Krakowie, podczas którego dźwięki wypływające nie tylko z Twoich instrumentów, ale przede wszystkim z Serca, wytworzyły we mnie (i nie tylko:) niesamowite odczucia…. dziękuję Ci:)
    Już na samym wstępie, gdy poprosiłeś o zamknięcie oczu by powędrować w siebie, w swoje serce, zadziało się coś magicznego….a gdy dołączyły uwolnione przez Ciebie dźwięki, nastąpiło już całkowite wibrowanie każdej z moich części, nie tylko fizycznych:)
    To była bardzo przyjemna wędrówka w sobie, nawet teraz jestem w stanie połączyć się ponownie do tego uczucia:)
    Tak, gdy pole serca otwieramy, dzieją się różne niesamowite rzeczy:) ..w sumie bardzo naturalne przecież:)
    Czułam, jak fala dźwięku przepływa przeze mnie, zapraszając a jednocześnie uwalniając moje wnętrze – do Życia, do Radości, do Miłości:) ..w sumie cały czas żyję, tak mi się wydaje:) w Radości, a Twój koncert pomógł mi w odpuszczeniu pewnych barier, które sama sobie czasami nakładałam… dziękuję:)
    Gdy poczułam że chcę otworzyć oczy i gdy ujrzałam obrazy, jakie w tle Twojego koncertu się wyświetlały, nastąpiło kolejne „doładowanie”, jakby na innej płaszczyźnie, w innej przestrzeni…łzy same popłynęły, każdy milimetr mojego ciała reagował tak, jak gdyby był i tym obrazem i dźwiękiem zarazem…niesamowite… 🙂
    ….
    Raz jeszcze dziękuję Ci z całego serca:)

  • Ula13 grudnia 2015 na 14:28

    Dziękuję raz jeszcze Wam za cudowne przeżycie, pełne kolorów, dźwięków, zapachów i cudownej energii, która panowała w trakcie spotkania. Dziękuję Wam za miłość, którą napełniliście salę i wszystkich tam obecnych. Życzę Wam wszystkiego najlepszego z całego serca.
    Dziękuję za to, że jesteście i że robicie takie cudowne rzeczy!

  • Martyna17 września 2016 na 11:04

    Odplynelam :)) zupełnie! Byłam na wielu warsztatach medytacyjnych, dźwiękowych itd, jednak nigdy nie zaznałam takiego wyłączenia umysłu. Cudowne przeżycie, dzieki któremu umocniły i wyraziły sie w obrazie wizje moich marzen. Czuje sie pewniejsza tego, ze je zdołam osiągnąć 🙂 mam sile, wiare, a lek schował sie do szafy 😉 dziekuje za to doświadczenie, inspiracje i nowe piekne marzenia ktore ten koncert we mnie otworzył. Krzysztof i Iwona to ludzie pełni energii, stworzyli cudowne miejsce wibrujące od samego przekroczenia progu 🙂
    To miejsce, Ci ludzie, ta muzyka to doświadczenia ktore trzeba przezyc :)))

  • Anna S9 października 2016 na 20:38

    Krzysztof, dziękuję za środę 🙂 To jest niesamowite, że za każdym razem dziwię się w jaki sposób mi pomagają takie wieczory <3
    Na co dzień praktykuje mindfulness, ale ostatnio miałam jakiś mały chaos wokół siebie i nie mogłam spać nocami. Po środowym wieczorze śpię jak kamień i mogłabym tak spać i spać – odespać zaległości, ale do pracy muszę wstawać 6.15, więc odeśpię w sobotę 😉
    Abstrakcyjnie rzecz ujmując, czuję się jakby mi przewietrzyło głowę i wszystkie elementy, które były w rozsypce, wróciły na swoje miejsce 🙂 Piękne uczucie.
    Pozdrawiam ❤

  • Pięknie12 kwietnia 2017 na 13:48

    Piękne przeżycie. zajrzeć tam gdzie się dostąd nie zaglądało nawet się nie śniło, że można tam zajrzeć. Cudowna energia, cudowne przeżycie, którym chce zarażać wszystkich bliskich i roztaczać to cudowne uczucie w ich sercach. Doglębny stan relaksacji. Pięknie dziękuję !

  • Radek S1 maja 2017 na 21:14

    Cudowne przeżycie , niesamowite doświadczenie…Kilka godzin spędzonych z dala od zgiełku i stresu.
    Na początek medytacja OSHO dzięki której wyrzuciłem z siebie napięcie i blokady a potem wszystkie te niesamowite dźwięki które wprowadziły mnie w stan spokoju i uważności…:)
    Dzięki Kinga , Dzięki Krzysztof 🙂

  • Konrad14 maja 2017 na 23:03

    To kim jesteśmy ulega permanentnemu kształtowaniu- jedynie od nas zależy czy będzie się to działo samoczynnie, w sposób pozarefleksyjny i w oderwaniu od naszej recepcji, czy też przy naszym rosnącym udziale, od pozornie przypadkowego uświadomienia sobie energii, wibracji, światła, poprzez niekontrolowaną, rosnąca samoświadomość w kierunku odpowiedzialności za zacieranie granic między tym czym jesteśmy, a światem, światłem, miłością siebie, spokojem… Sam czuję się w drodze, którą ledwie recepuję, ale to co do mnie dociera oraz zmiany jakie wywołuje bardzo mi odpowiada… Moje odkrycie zawdzięczam w dużej mierze Krzysztofowi oraz Kindze, ich projektom oraz bezwarunkowej akceptacji, zaufaniu, miłości i pięknu czyli wszystkiemu co uosabiają…. Na koniec, przepraszam z koan, który tu Wam zadaję. Nie potrafię trafniej oddać tych uczuć… Na pewno zachęcam każdego, aby otworzyć się na wymian energetyczną ze źródłami SOUNDLOVE Medicine, potęga wartości dodanej zadziwia, od pierwszej chwili kiedy to przez Ciebie przepłynie. Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję!

  • Justyna15 maja 2017 na 08:50

    W miniony weekend uczestniczyłam w warsztatach Ruch – Dźwięk – Oddech i chciałam się podzielić swoimi odczuciami. Praktyka której miałam okazję doświadczyć była dla mnie czymś nowym, fizycznie wyczerpująca, duchowo oczyszczająca. Aktywność fizyczna towarzysząca praktyce miała na celu „puścić” ciało wraz z umysłem – co w końcu się udało, ciało stało się podległe wibracji a umysł zasnął. Wtedy zaczęły się cuda 🙂 Kawałek po kawałku odnajdywałam rejony we mnie które jeszcze hamowały mój rozwój – i to wystarczyło – aby je odnaleźć i zorientować się że wcale ich tam nie ma 🙂
    Podczas warsztatów czułam już zachodzące zmiany, ale jak bardzo się myliłam że to wszystko, że to już! Praktyka którą odbyłam dopiero zaczyna pracować! Dopiero teraz, po warsztatach czuję tak naprawdę, że rzeka w którą się zanurzyłam, zabrała mnie ze swoim prądem i nadaje Mocy – wraz z każdą falą i podmuchem wiatru który idzie mi naprzeciw. Jestem ogromnie wdzięczna Wam moi drodzy za Ciepło i Miłość, za możliwość odkrycia siebie na nowo. Z pewnością powrócę do praktyki której się nauczyłam. Łącząc Ruch, Dźwięk i Oddech staję się czystą Wibracją, promieniem Światła w Świetle wolnym od Ego. Z całego mojego serca jeszcze raz dziękuję Kindze i Krzysiowi za możliwość Oczyszczenia się i polecam wszystkim tym, którzy niosą na swoich barkach jakiś ciężar 🙂 Najważniejsze – poddać się temu, później już tylko unosisz się nad ziemią 🙂 <3

  • Ula16 maja 2017 na 11:14

    <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    Bardzo się cieszę, że w swoim życiu spotkałam takich cudownych ludzi jak Krzysztof i Kinga. Cudowne sensoryczne spotkania, gdzie- dźwięk, zapach, kolor przenikają się w cudownym doznaniu miłości- odmieniły moje życie i z każdego z nich wyfruwam 15cm ponad chodnikami 🙂
    Uzdrawiające dźwięki hangu, mis, dzwoneczków i innych w połączeniu z wonnymi olejkami, kadzidłami leczą moją duszę i uspakajają umysł po całodziennej gonitwie.
    Wspaniale, że to robicie i że chcecie się dzielić tą wspaniałą energią z innymi.
    POLECAM Z CAŁEGO SERCA!! I czekam na kolejne spotkanie.

    <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

Komentarze są wyłączone

pokaż